Witam Was, kochani. W mojej ostatniej działalności byłam na tyle nieregularna, że czuję się dość dziwnie, pisząc tu. Chciałam po prostu ogłosić przerwę. Wrócę do Was prawdopodobnie po połowie sierpnia. Przeprowadzka mnie przerosła. Poza tym ba jakiś czas będę odłączona od Internetu. Caly czas jednak książki czytam i mam nadzieję, że wrócę do Was z samymi ciekawymi recenzjami. Trzymajcie za mnie kciuki, żebym szybko uporała się z kartonami! :* :*
PS: Przepraszam za moją nieobecność na waszych blogach, ale te zaległości zamierzam również nadrobić za jakiś czas. ;) Pozdrowieniaa!
Po prostu Aleksandra to blog nie tylko o książkach, ale i o życiu. Za literami kryje się moja osobowość, moje pasje i codzienność. Zostańcie w moim świecie na dłużej. :)
czwartek, 26 lipca 2018
poniedziałek, 16 lipca 2018
Efekty kolejnej sesji zdjęciowej - Monika&Maciek
Cześć Wam! Dziś
efekty kolejnej sesji zdjęciowej. Kilka
tygodni temu przed moim obiektywem stanęła Monika z synkiem Maćkiem. Po raz
pierwszy pracowałam z dzieckiem w takim wieku i muszę powiedzieć, że to
niełatwe zadanie sprostać takim pokładom energii w porównaniu z monotonnym
zajęciem jakie jest pozowanie do zdjęć, ale w ostateczności daliśmy sobie radę.
Zapraszam do oglądania a na stronie Alexandra Photography pojawiają się zdjęcia
na bieżąco, więc jeśli ktoś miałby ochotę, zapraszam do obserwowania. :)

poniedziałek, 9 lipca 2018
"Sezon na szczęście" - Roma J. Fiszer
Autor: Roma J.
Fiszer
Wyd.: Edipresse
Książki
Gatunek:
Literatura obyczajowa i romans
Ocena: 4/5
Cześć, kochani! Dziś przychodzę do Was z recenzją, choć wstyd mi przed samą sobą jak mało aktywna jestem tutaj - u siebie, ale i na waszych blogach. Przeprowadzka zawładnęła moim życiem po całości. Nawet na czytanie nie znajduję zbyt wiele czasu. Ale to nie potrwa wiecznie, a ja zabieram się przy tej wolnej chwili za nadrabianie zaległości. Zapraszam do czytania. :)
„Sezon na
szczęście” jest to trzeci i ostatni tom z serii o trzypokoleniowej rodzinie
Annie, Kasi i Elizie. Już raz miałam okazję spotkać się z nimi w „Wzgórzu
pełnym słońca” i bardzo polubiłam się z mieszkańcami Parchowa, Kartuz i innych
kaszubskich miejscowości, więc kiedy tylko ujrzałam na półce kontynuację, długo
się nie zastanawiałam nad jej kupnem.
Ostatnia część
ponownie jak w poprzednich skupia się na losie wyżej wymienionych kobiet. Każda
boryka się z nowymi problemami, stawia czoło coraz to większym wyzwaniom, uczy
się jak radzić sobie ze stratą bliskich osób, odkrywa tajemnice przeszłości i
wydawać by się mogło, że uczą się jak żyć od nowa, na całkiem innych zasadach,
niż funkcjonowały wcześniej – mieszkając w Poznaniu. Ale mieszkania w Poznaniu
już nie ma… zostaje im więc Parchowo i dom Felicji, pieszczotliwie zwanej przez
wszystkich Felcią, która z wielką chęcią przygarniając ich pod swój dach,
pomaga zaaklimatyzować się w wiejskim życiu, które jak się okazuje, wcale nie
łączy się tylko z sielskością!
Jest to książka
obyczajowa. Dość obszerna. Może ktoś zrazi się do niej na samym początku, bo w
sumie o czym można pisać przez trzy tomy i to przez ok. 500 stron. Czy życie na
wsi bywa aż tak ekscytujące? Raczej nie, ale łącząc różnych ludzi, pochodzących
z różnych środowisk w Polsce a nawet w Europie… ba, na świecie, to otrzymujemy
niezłą mieszankę i niemały galimatias. Zamieszanie to słowo, które towarzyszy
bohaterom „Sezonu na szczęście” już od samego początku. W większości nie
przepadam za mnogością bohaterów i rozwijaniu wątków każdego z nich, jednak u
Felci w „Iskierce”, jej pensjonacie, przewija się tyle ludzi, mówi się o nich w
samych superlatywach, więc ta ciekawość rośnie z każdą stroną coraz bardziej. O
ile, Ci bohaterowie, goście Iskierki, znajomi naszych trzech głównych bohaterek
nie przeszkadzały mi w żaden sposób, to drażniło mnie po oczach, że autorka
porusza wątki mocno poboczne, które w bardzo małym stopniu dotyczą naszych
postaci. Wracając zbyt daleko w przeszłość, pojawia się za wiele anegdot i
innych powiązań z bohaterami trzecioplanowymi. Jednak atmosfera, którą czuje
się unoszącą w powietrzu, zaciera te jedną niedogodność.
Bardzo
chciałabym pochwalić nasze trzy kobiety, a raczej autorkę za sposób w jakie je
stworzyła. Są one ( zupełnie jak i reszta bohaterów) osobami, które z łatwością
możemy spotkać na ulicy. One żyją wśród nas, spotykamy je w supermarkecie, na
ulicy, w parku no a te młodsze to na dyskotece i na szkolnym korytarzu! Anna to
kobieta ciepła i opiekuńcza. Widać, że ma w sobie nieskończone pokłady miłości.
Chce dla swoich dziewczyn jak najlepiej, jednocześnie nie wtrąca się zbytnio w
ich prywatne sprawy. Kasia to wrażliwa kobieta… ale z twardym tyłkiem. Sama
świetnie poradziła sobie z wychowaniem córki i choć drży ze stresu o nią, nie
chce tego pokazać całemu światu, tak jak tego jak bardzo czuje się samotna…
dopóki na jej drodze nie staje Maciej, który kruszy lód jej zamarzniętego
serca. Nie mogłabym nie wspomnieć o tym, że zawsze jest gotowa nieść pomoc
swoim przyjaciołom. Elizę nazwałabym uparciuchem. Do wszystkiego chce dojść
sama, czasem przesadzająca aż z tą samodzielnością. Jednak rozumiem jej postawę
i podziwiam. Nie idzie na łatwiznę i umie walczyć o swoje. Miałam chwilę
zwątpienia w jej osobę, jednak trzeba
przyznać, że utrzymała fason i poszła po
rozum do głowy, wydawać by się mogło, że w ostatniej chwili. :D
Mogłabym tak
pisać i pisać, i prawdopodobnie powstałaby kolejna powieść o tym jak miło
spędziłam czas w Iskierce, w Parchowie, Kartuzach, Poznaniu, Gdyni a nawet w
Zakopanem. Ta książka jest o życiu, o jego codziennych wyzwaniach. O tym, że
nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. Ta historia uczy, że warto
pielęgnować prawdziwą przyjaźń i doceniać ludzi, którzy są gotowi trwać przy
naszym boku na dobre i złe. Tak właśnie, ta książka jest nie tyle o życiu, ale
o ludziach, o tym jak byłoby nam ciężko bez nich. Przyjaźń, miłość i rodzina to
promienie słoneczne, które potrafią rozjaśnić najbardziej zachmurzone niebo. W
dzisiejszych czasach warto o tym pamiętać, żeby kiedyś nie było za późno!
A Wy, czytaliście jakąś książkę pani Fiszer?
Subskrybuj:
Posty (Atom)